Menu
Menu dodatkowe
  • ółążść‡

Zegar

Statystyki

Brak własnych statystyk

 

Czy Dziesięć Przykazań to przypadkowe zestawienie?

 

Podczas poprzedniej katechezy rozważaliśmy o tym, że człowiek potrzebuje drogowskazów moralnych w codziennym życiu. Doszliśmy do wniosku, że Bóg dał nam szczególny, ponadczasowy dar – Dziesięć Przykazań jako drogowskaz na całe życie. Jego znaczenie można jakoś porównać do funkcji współczesnych G-psów, które wskazują nam drogę do celu.

W malarstwie nadanie ludzkości Dekalogu przedstawiane jest zazwyczaj w powiązaniu z Mojżeszem, który z góry Synaj przynosi 2 kamienne tablice połączone w całość. Często na jednej z tych tablic artyści wypisują treść trzech pierwszych przykazań, a na drugiej pozostałe siedem. Ten sposób przedstawiania tłumaczą tym, że trzy pierwsze przykazania odnoszą się do Boga, a pozostałe do drugiego człowieka. Na pewno taki sposób ukazywania Dekalogu ma swoja słuszność. Katechizm Kościoła Katolickiego podpowiada nam jednak, że Dekalog stanowi organiczną całość. Każde jego “słowo” odsyła do każdego z pozostałych i do wszystkich razem; wszystkie wzajemnie się warunkują. Dwie tablice Dekalogu wyjaśniają się nawzajem; stanowią one organiczną jedność. Przekroczenie jednego przykazania jest naruszeniem wszystkich pozostałych. Nie można okazywać czci drugiemu człowiekowi i zarazem nie czcić Boga, jego Stwórcy. Nie da się wielbić Boga, nie miłując wszystkich ludzi.

Można więc śmiało powiedzieć, że przykazania w Dekalogu nie są zestawione przypadkowo. Nie można też wyrywać poszczególne przykazanie z kontekstu całości. Współczesny człowiek może popaść w pułapkę wybiórczości, na zasadzie: „Będę przyjmował tylko te przykazania, które przynoszą mi korzyść”. Na przykład złodziej może powiedzieć, że przestrzega wszystkie przykazania oprócz siódmego. Odrzucając przykazanie „nie kradnij” tak naprawdę lekceważy całe Boże Prawo, które jest jednością. Kradnąc lekceważy Boga i wyrządza krzywdę bliźniemu. Podsumowując można powiedzieć, że Dekalog jest piękny i doskonały tylko w całości.

Jakie znaczenie ma procesja liturgiczna?

 

Wyrażenie „procesja” pochodzi od łacińskiego słowa „procedere”. Oznacza ono „podążanie”, „kroczenie w oznaczonym kierunku”. Już w Starym Testamencie możemy znaleźć pierwsze procesje.

Wyjście Narodu Wybranego z niewoli jest przedstawione jako wielka procesja w kierunku Ziemi Obiecanej. Podobnie zdobycie Jerycha (por. Joz 6, 1-16) dokonuje się podczas wielkiej  „procesji Pana”. Arce, niesionej przez kapłanów, towarzyszy dźwięk trąb, a przed nią kroczy lud. Obchodzenie murów miasta przez siedem kolejnych dni ma przede wszystkim charakter błagalny. Procesja kończy się celebracją zwycięstwa Boga.

          Również Nowy Testament zawiera obraz procesji. Wjazd Chrystusa do Jerozolimy jest procesją, podczas której Mesjasz jest przedstawiony jako zdobywca. Wjeżdża na osiołku, ponieważ jest pokornym Królem i Sługą Pańskim. Towarzyszy Mu śpiew „hosanna”  oraz palmowe gałązki, będące znakiem zwycięstwa. Podsumowując możemy powiedzieć, że procesje opisane w Biblii są celebracjami, które wpisują się w historię zbawienia. Ukazują obraz pielgrzymującego ludu i są znakiem jego ciągłego ruchu od przeszłości przez teraźniejszość ku przyszłości.

Podobnie procesje liturgiczne symbolizują pielgrzymowanie człowieka w kierunku nowej rzeczywistości, w kierunku nowego świata i Pana Boga. Są także znakiem obecności Pana Boga wśród swego ludu.

Procesje liturgiczne możemy podzielić na trzy grupy:

  • Procesje nawiązujące do zbawczych wydarzeń Jezusa Chrystusa:

§  procesja w święto Ofiarowania Pańskiego (2 lutego),

§  procesja w Niedzielę Palmową,

§  procesja w Wigilię Paschalną,

§  procesja w uroczystość Bożego Ciała.

  • Procesje, które są częścią innych obrzędów, np.:

§  podczas udzielania Sakramentu Chrztu Świętego.

  • Procesje w czasie sprawowania Eucharystii:

§  procesja wejścia,

§  procesja z Ewangeliarzem,

§  procesja z darami,

§  procesja komunijna.

Na czym polega obowiązek odpoczynku w niedzielę i powstrzymania się od praca niekoniecznych?

Podczas ostatnich katechez rozważaliśmy co oznacza świętowanie Dnia Pańskiego. Doszliśmy do wniosku, że w niedzielę i święta nakazane najważniejszą sprawą jest oddanie czci należnej Bogu.
Z tego też powodu Kodeks Prawa Kanonicznego zaleca wszystkim katolikom powstrzymanie się w te dni od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego (por. KPK kan. 1247). Wydaje się, że dzisiaj wiele osób nie rozumie z jakiego powodu powinna powstrzymać się od pracy ten dzień.

W liście apostolskim o świętowaniu niedzieli Dies Domini Jan Paweł II przypomina, że cykl pracy i odpoczynku wpisany jest w ludzką naturę i jest zgodny z wolą samego Boga, co poświadcza opis stworzenia z Księgi Rodzaju. Odpoczynek jest rzeczą „świętą”, pozwala bowiem człowiekowi wyrwać się z rytmu ziemskich zajęć, czasem nazbyt go pochłaniających, i na nowo uświadomić sobie, że wszystko jest dziełem Bożym. Ponadto niedziela powinna również być dniem, w którym wierni mogą się poświęcić dziełom miłosierdzia, działalności charytatywnej i apostolskiej (n. 65, 69).

Papież wychodzi z prostej refleksji biblijnej, która wskazuje na zamiar Boży. To Stwórca ustanawia dzień odpoczynku i wypełnia go zachętą do spotkania z Sobą samym i z drugim człowiekiem. Inny argument ma swoją logiczną podstawę w fakcie, że człowiek zapracowany i zabiegany musi odpocząć. Nie jesteśmy maszynami, odpoczynek jest wpisany w nasze funkcjonowanie i rezygnując z niego niszczymy własne zdrowie. Biorąc pod uwagę powyższe motywy musimy stwierdzić, że zgodnie z logiką Bożą istnieje konieczność zrezygnowania z tych prac i zajęć, których wykonywanie nie jest konieczne, a ze swej natury zakłóca spotkanie z Bogiem i radość chrześcijańskiego świętowania. Przy tak ogólnym sformułowaniu trudno jest jednak ustalić precyzyjnie granice tej rezygnacji. Poprzedni Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku wyliczał konkretne prace zakazane, jak zajęcia służbowe, czynności sądowe, publiczny handel, jarmarki i inne formy publicznego kupna i sprzedaży.

Obecny prawo kościelne nie wymienia konkretnych zajęć, których nie powinno się wykonywać w Dzień Pański. Pozostaje ogólne stwierdzenie, które wyżej cytowaliśmy. W przestrzeganiu tego przykazania trzeba mieć na uwadze przede wszystkim konkretną sytuację życiową poszczególnych osób, zwłaszcza tych, którzy z racji swojego zawodu muszą podejmować pracę ciągłą.

Kościół zdaje sobie sprawę, że spokojne świętowanie jednych powiązane jest z pracą innych. Istnieją więc „prace konieczne”, takie jak np.: praca lekarza, kierowcy autobusu, nadzór nad siecią energetyczną, prosty obrządek zwierząt w gospodarstwie czy praca w zakładach o ruchu ciągłym.
W codziennym życiu trzeba zawsze sobie postawić pytanie czy to co zamierzam zrobić jest konieczne w danym momencie i czy to nie zakłóci mojego udziału w niedzielnej Eucharystii. Jeśli daną czynność mogą zrobić w innym czasie to powinienem z niej w Dzień Pański zrezygnować. (Np. ktoś postanowił sobie umyć okna, bo akurat w niedzielę ma czas a może to przecież zrobić w inny dzień)

 Trzeba też jasno powiedzieć, że robienie zakupów w niedzielę nie należy do prac koniecznych. Wierzący nie powinni robić zakupów w niedzielę. Bardzo poważnym naruszeniem tego przykazania są wszelkie działania, gdzie pierwszym i jedynym argumentem jest chęć zysku - zawsze i za wszelką cenę. Szczególnym grzechem stają się te rodzaje „niekoniecznej” aktywności człowieka, które uniemożliwiają mu wzięcie udziału w niedzielnej Eucharystii.

Pragnieniem Kościoła jest nieodmiennie obrona godności człowieka jako dziecka Bożego, stąd tak wielka troska, by dziecko nie zapomniało o swym Ojcu - Bogu.

katecheza  21 czerwca 2020.   Co to są święta nakazane?

 

Podczas ostatniej katechezy rozważaliśmy prawdę o istocie świętowania niedzieli. Doszliśmy do wniosku, że najważniejszą sprawą w tym dniu jest oddanie czci należnej Bogu. Wszystkie inne sprawy, takie jak osobisty odpoczynek czy rekreacja są na drugim miejscu. Te same zasady obowiązują przy świętowaniu tak zwanych świąt nakazanych. Zadajmy sobie pytania: co to są święta nakazane i dlaczego noszą taką nazwę?  

Zgodnie z kanonami 1247 i 1248 Kodeksu Prawa Kanonicznego, w niedzielę i święta nakazane wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego. Zastanówmy się dlaczego Kodeks Prawa Kanonicznego odróżnia święta nakazane od niedzieli? Odpowiedź jest prosta. Święta nakazane nie zawsze wypadają w niedzielę. Zazwyczaj są związane z konkretną datą i obchodzone w dzień powszedni. Przyjrzyjmy się zatem liście świąt nakazanych obchodzonych w Polsce. Jest ich 6 i należą do nich:

uroczystość Narodzenia Pańskiego (obchodzona 25 grudnia)

uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki (obchodzona 1 stycznia)

uroczystość Objawienia Pańskiego (obchodzona 6 stycznia)

uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Boże Ciało (obchodzona w czwartek po Niedzieli Trójcy Najświętszej)

uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (obchodzona 15 sierpnia)

uroczystość Wszystkich Świętych (obchodzona 1 listopada).

          Wystarczy spojrzeć na daty obchodów tych świąt, aby dojść do wniosku, że wypadają zazwyczaj w dzień powszedni. Jednocześnie musimy stwierdzić, że wszystkie te święta mają liturgiczną rangę uroczystości i dotyczą świętowania najważniejszych prawd naszej wiary. Stąd wypływa obowiązek uczestniczenia w tych dniach we Mszy św. i powstrzymania się od wykonywania prac niekoniecznych. Musimy nieustannie przypominać sobie, że oprócz niedzieli również te dni należą do Pana Boga i on ma pierwszeństwo do naszego czasu.

 

Co jest najważniejsze w świętowaniu niedzieli?

Od dziecka uczono nas, że niedziela jest dniem świętym. W ostatnich latach możemy jednak zauważyć zmiany mentalnościowe, które prowadzą do zacierania właściwego przeżywania dnia Pańskiego. Nawet niektórzy spośród uczniów Chrystusa mylą świętowanie niedzieli z «zakończeniem tygodnia», weekendem, rozumianym tylko jako czas odpoczynku i rozrywki. Stąd trzeba nieustannie przypominać co jest istotą tego dnia? Oddajmy więc głos świętemu Janowi Pawłowi II, który tak nauczał na temat świętowania niedzieli: „Dzień ten stanowi samo centrum chrześcijańskiego życia. Jeśli od początku pontyfikatu niestrudzenie powtarzam słowa: «Nie lękajcie się! Otwórzcie, na oścież otwórzcie drzwi Chrystusowi!», to dziś chciałbym z mocą wezwać wszystkich do ponownego odkrycia niedzieli: Nie lękajcie się ofiarować waszego czasu Chrystusowi! (…) Czas ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym, ale raczej czasem, który zyskujemy, aby nadać głęboko ludzki charakter naszym relacjom z innymi i naszemu życiu.”.

Papież jednoznacznie naucza, że ten dzień należy przede wszystkim do Chrystusa. Można więc śmiało powiedzieć, że każdy kto ten dzień wykorzystuje na własną niepotrzebną pracę albo tylko na własny odpoczynek bez oddania czci Chrystusowi okrada Boga z należnego Mu czasu. Jeszcze raz podkreślmy z naciskiem: w tym dniu pierwszeństwo do naszego czasu ma Bóg. Stąd jeśli w niedziele nie mamy czasu na Eucharystię jesteśmy po prostu złodziejami, którzy okradają Boga z Jego czasu.

W niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane, wierni są zobowiązani do uczestniczenia we Mszy Świętej oraz powstrzymania się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego. Musimy sobie na nowo uświadomić, że w niedzielę najważniejsze jest oddanie czci Bogu. Na drugim miejscu jest własny odpoczynek. Pierwszeństwo do tego dnia ma Bóg.

Powołajmy się jeszcze raz na apel Jana Pawła II, który prosi wszystkich: „otwórzmy Chrystusowi nasz czas, aby On mógł go rozjaśnić i nadać mu kierunek. On jest Tym, który zna tajemnicę czasu i tajemnicę wieczności i ofiarowuje nam «swój dzień» jako zawsze nowy dar swojej miłości. Ponowne odkrycie sensu tego «dnia» jest łaską, o którą należy prosić nie tylko po to, aby wypełniać w życiu nakazy wiary, ale także by dać konkretną odpowiedź na prawdziwe i głębokie pragnienia każdego człowieka.”

 

7 czerwca - katecheza Czy wysłuchanie transmisji Mszy świętej za pośrednictwem mediów oznacza uczestnictwo w niej?

 

 

 

          W ostatnim czasie w radiu, w telewizji, a nawet w Internecie znalezienie transmisji Mszy Świętej zajmuje dosłownie chwilę. W ten sposób zarówno znane, duże parafie, jak i małe, lokalne świątynie próbują dotrzeć ze Słowem Bożym do wielu wiernych. W epoce walki z pandemią koronawirusa wiele osób korzysta z dyspensy od obowiązku uczestniczenia w niedzielnej Eucharystii danej przez poszczególnych biskupów diecezjalnych. W tej trudnej sytuacji, kiedy nasze świątynie posiadają limity uczestniczących w liturgii rodzą się pytania: Czy jednak możemy mówić o udziale w Eucharystii, kiedy słuchamy bądź oglądamy transmisję w zaciszu własnego domu? Czy Msza Święta w telewizji, w radiu bądź w jakimkolwiek innym medium jest ważna?

 

          Odpowiedź dla wielu może być rozczarowująca: obejrzenie czy wysłuchanie transmisji Mszy Świętej nie oznacza udziału w niej. Nieważne z jakiegokolwiek środków społecznego przekazu skorzystamy – w żadnym wypadku nie możemy mówić o uczestnictwie w Eucharystii, jeżeli nie znajdujemy się bezpośrednio w miejscu, w którym jest ona sprawowana. Kościół rzymskokatolicki stawia sprawę jasno: „uczestnictwo we Mszy Św.” zakłada fizyczną obecność. W liście apostolskim Dies Domini z 1998 r. pisał o tym papież Jan Paweł II. Oto słowa Ojca św.: „W wielu krajach telewizja i radio dają możliwość zjednoczenia się z celebracją eucharystyczną w tym samym momencie, gdy jest ona sprawowana w miejscach świętych. Tego rodzaju transmisje same w sobie nie pozwalają oczywiście wypełnić obowiązku niedzielnego, to bowiem wymaga udziału w zgromadzeniu braci, którzy spotykają się w określonym miejscu, z czym wiąże się też możliwość komunii eucharystycznej”.

 

          Mając na uwadze te słowa Papieża, w dobie walki z koronawirusem musimy pamiętać, że transmisje Mszy św. są czymś dodatkowym, niejako ponadprogramowym. Niestety w obecnej sytuacji, dla wielu wierzących jest to jedyna forma kontaktu z Eucharystią i Kościołem. Nie możemy jednak zapomnieć, że żaden przekaz medialny nie zastąpi nigdy fizycznej obecności na Eucharystii. Stąd, jeżeli warunki na to pozwalają, powinniśmy szukać możliwości uczestniczenia we Mszy św. w świątyni, przy obecnych obostrzeniach na przykład w dzień powszedni, kiedy jest mniejsza liczba uczestniczących, pamiętając, że przekaz medialny jest tylko pewną pomocą w sytuacji zagrożenia epidemicznego. Nigdy nie zastąpi on obecności w świątyni. Nie może także stać się jakimś alternatywnym sposobem uczestnictwa we Mszy św. Kiedy ustanie epidemia i biskupi odwołają dyspensę od obowiązku uczestnictwa we Mszy świętej powinniśmy sobie jeszcze bardziej uświadomić jak ważna jest fizyczna obecność w kościele.

 

Na czym polega praktyka komunii duchowej?

 

            Komunia duchowa to akt modlitewny, którego celem jest osiągnięcie takiego zjednoczenia z Jezusem jakie daje nam przyjmowanie Go w sakramencie Jego Ciała i Krwi, ale poza przestrzenią sakramentalną. Ma ona miejsce wtedy kiedy nie mamy dostępu do znaku sakramentalnego. Stąd zaleca się ją szczególnie tym, którzy nie mogą uczestniczyć we mszy świętej (zwłaszcza niedzielnej) – a więc chorym, opiekującym się nimi, uwięzionym, marynarzom na statkach oraz wszystkim niebędącym w stanie dotrzeć do kościoła. Mogą ją przyjmować także wszyscy inni, także wówczas, gdy danego dnia uczestniczyli już lub zamierzają uczestniczyć w Eucharystii. Można komunię duchową praktykować wielokrotnie w ciągu jednego dnia. Właściwie „ideałem”, byłoby trwać w niej nieustannie, a przynajmniej możliwie często.

            Komunia duchowa polega na wzbudzeniu w swoim sercu gorącego pragnienia zjednoczenia z Jezusem  z takimi samymi skutkami, jak to się dzieje wówczas, gdy przyjmujemy Eucharystię. Praktyka ta zakłada więc na wstępie miłość do Jezusa i pragnienie bycia z Nim w jedności, wiarę w Jego realną obecność w Eucharystii, świadomość (przynajmniej ogólną) jak wielkim jest ona darem i w związku z tym gorące pragnienie jej przyjęcia. Nie chodzi tu jednak tyle o wygenerowanie w sobie jakichś płomiennych uczuć czy emocji ile o akt rozumu, wiary i woli.

            Sam „sposób” przyjęcia komunii duchowej może być bardzo prosty i mieć formę krótkiej modlitwy czy wręcz aktu strzelistego. Na przykład: „Wierzę, Jezu, że jesteś rzeczywiście obecny w Eucharystii. Kocham Cię! Żałuję za grzechy, którymi Cię obraziłem. Przyjdź do mojego serca, oddaję Ci się cały! Nie pozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie!” – albo i jeszcze krócej. Oczywiście warto zadbać, by dokonywało się to w spokoju i skupieniu, z szacunkiem właściwym randze tego, co ma się dokonać.

 

Dlaczego przed przyjęciem Komunii Świętej zachowujemy post eucharystyczny?

 

 

            Dobrze przeżyta Eucharystia, może dać człowiekowi prawdziwe szczęście. To w Komunii św. najpełniej można doświadczyć przeogromnej miłości Jezusa, który staje się dla nas prawdziwym pokarmem. Jednym z licznych sposobów przygotowania się do tego szczególnego momentu zjednoczenia się z Jezusem w Komunii jest post eucharystyczny. Początków tej praktyki należy szukać w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, jednak konkretne wskazania na ten temat pojawiają się dopiero po Soborze Trydenckim. Zgodnie z prawem kanonicznym, obowiązującym w tamtym czasie, każdy kto chciał przystąpić do Komunii św. musiał powstrzymywać się od spożywania pokarmów i napojów od północy aż do momentu przyjęcia Eucharystii. Dlatego też w tamtym czasie, Msza św. była sprawowana przeważnie rano.

            Od roku 1953 rozpoczyna się proces, łagodzenia dyscypliny postnej. Najpierw papież Pius XII pozwala wiernym na spożywanie wody, w czasie bezpośredniego przygotowania do Eucharystii, a po kilku latach skraca obowiązujący czas postu do trzech godzin. Kolejne zmiany w omawianej praktyce, przynoszą nam już czasy po II Soborze Watykańskim. Papież Paweł VI skraca ten czas do jednej godziny.

 

            W roku 1973 ukazuje się dokument Immensae caritatis, który dla osób chorych przebywających w szpitalach lub w domach oraz dla osób starszych niemogących opuszczać domu, a także dla osób, które im posługują, skraca czas postu do piętnastu minut.

            Wydany z kolei w 1983 roku, nowy Kodeks Prawa Kanonicznego nie wspomina już o kwadransie, lecz ogólnie stwierdza, że wyżej wymienione osoby „mogą przyjąć Najświętszą Eucharystię, chociażby coś spożyli w ciągu godziny poprzedzającej” (kan. 919 § 3).

            W normalnych warunkach, post obowiązuje wszystkich, którzy pragną przystąpić do Komunii św., natomiast czas zachowania godziny postu, liczy się do momentu przyjęcia Ciała i Krwi Pańskiej, a nie do rozpoczęcia Mszy św.

 

Katecheza 23.02.2020 r.

Ile razy w ciągu dnia można przyjąć Komunię Świętą?

Podczas Soboru Watykańskiego II wystąpiono z postulatem, aby umożliwić wiernym przystępowanie do Komunii Świętej podczas każdej Eucharystii. W dokumentach soborowych możemy nawet znaleźć zalecenie o przyjmowaniu Komunii Świętej podczas Eucharystii. Dlatego Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r., wychodząc naprzeciw tym postulatom, ustalił, że można przyjąć Komunię św. po raz drugi tego samego dnia jedynie podczas Mszy Świętej, w której się uczestniczy (Kan. 917). Wobec powyższego obecnie można przystąpić w tym samym dniu do Komunii Świętej tylko dwa razy, przy czym za drugim razem jedynie uczestnicząc w całej Mszy Świętej.

Kodeks Prawa Kanonicznego zaleca także  (Kan. 918): "aby wierni przyjmowali Komunię świętą podczas sprawowania Eucharystii. Proszącym jednak o nią dla słusznej racji poza Mszą Świętą należy udzielić, zachowując obrzędy liturgiczne". Jako "słuszne racje" uznaje się przyczyny związane z pracą czy ze zdrowiem. W innych przypadkach duszpasterze powinni zachęcać wiernych do uczestnictwa we Mszy Świętej i przyjmowania Komunii Świętej podczas sprawowanej Liturgii.

16. LUTEGO 2020 R.

Katecheza: Co to jest Wiatyk?

 

W szczególnej sytuacji, kiedy chory - według roztropnej oceny jego bliskich czy lekarza - zbliża się do końca swojego ziemskiego życia, Kościół, oprócz sakramentu namaszczenia, ofiaruje mu Eucharystię jako wiatyk. Jak poucza Katechizm Kościoła Katolickiego, przyjęcie Komunii Świętej w chwili przejścia do Ojca ma szczególne znaczenie i wagę, ponieważ jest zaczątkiem życia wiecznego i mocy zmartwychwstania. Specyfika wiatyku polega właśnie na tym, że chrześcijanin przyjmuje go w najbardziej decydującym momencie swojego życia, a więc w chwili przejścia z tego świata do wieczności.

W Kodeksie Prawa Kanonicznego, możemy przeczytać,  że: Wierni znajdujący się z jakiejkolwiek przyczyny w niebezpieczeństwie śmierci powinni być umocnieni Komunią Świętą na sposób wiatyku (kan. 921 § 1 KPK). Niezależnie od tego, czy chory przyjął już danego dnia Komunię św., w przypadku wystąpienia niebezpieczeństwa utraty życia można, a nawet należy udzielić mu wiatyku. Co więcej, gdyby chory przez kilka dni pozostawał w sytuacji zagrożenia życia, może przyjmować Komunię św. na sposób wiatyku wielokrotnie, w poszczególnych dniach.

Kodeks Prawa Kanonicznego również zachęca szafarzy Eucharystii, by nie odkładali udzielania wiatyku i czuwali, by chorzy przyjmowali go jeszcze, gdy posiadają pełną świadomość swojej sytuacji. Wobec powyższego, aby to było możliwe, opiekujący się chorymi powinni właśnie wtedy, gdy są oni jeszcze świadomi, prosić księdza, by udzielił im nie tylko sakramentu namaszczenia chorych, ale i wiatyku.

Komunia Święta udzielana umierającemu chrześcijaninowi na drogę do wieczności jest zalecana wszystkim ochrzczonym. We wprowadzeniu znajdującym się w obrzędzie do  Sakramentu chorych napisano, że do przyjęcia wiatyku zobowiązani są wszyscy ochrzczeni, którzy mogą przyjąć Eucharystię.

Katecheza 2 lutego 2020 r.     Jakie znaczenie mają obrzędy rozesłania?

 

Obrzędy rozesłania są krótkie, ale pełne znaczenia. Po ogłoszeniach duszpasterskich kapłan błogosławi wiernych w imię wszystkich Osób Trójcy świętej. Nie może tego czynić własną mocą, gdyż dawcą błogosławieństwa może być tylko Bóg, człowiek natomiast może być tylko Jego pośrednikiem w tej świętej czynności. Błogosławieństwo dane człowiekowi oznacza, że Bóg strzeże tego człowieka, czuwa nad nim, zapewnia mu swoją  życzliwość i nie skąpi swych darów. Udzieliwszy wiernym błogosławieństwa, celebrans mówi: „Idźcie w pokoju Chrystusa”. To „idźcie” może wydawać się zaskakujące – brzmi trochę  jak wojskowe „rozejść się”. Czyżby kapłan wypraszał zgromadzonych z kościoła? Oczywiście nie – nie ma zresztą takich uprawnień, gdyż świątynia nie jest jego własnością. To „idźcie” oznacza misję, posłannictwo – to nawiązanie do ostatnich słów Jezusa skierowanych do apostołów: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody... (Mt 28,19). Przeżywszy Eucharystię, chrześcijanie otrzymują misję, by to wszystko, co się stało tutaj ich udziałem, wcielać w świat, by „przedłużać” w świecie Najświętszą Ofiarę poprzez swoje życie. Trzeba to podkreślić, gdyż aż nadto często odnosi się wrażenie, że życie współczesnego chrześcijanina to dwa niezależne i rozdzielone obszary: czas świąteczny spędzony w kościele, gdzie rządzi prawo modlitwy i czci oddawanej Bogu, oraz czas powszedni spędzony „w świecie”, gdzie rządzi prawo dżungli. Oczywiście takiego dualizmu być nie powinno. 

Kapłan rozsyła wiernych „w pokoju Chrystusa”, tzn. w tym pokoju, który tylko On jeden dać nam może . Zgromadzeni w kościele odpowiadają „Bogu niech będą dzięki”. Czasem odnosi się wrażenie, że jest to westchnienie ulgi: oto można wreszcie opuścić kościół. Jednak w intencji tych, którzy układali teksty liturgiczne, winien to być okrzyk wdzięczności za to, że dane nam było uczestniczyć w tak świętym obrzędzie, że mogliśmy jako wspólnota parafialna spotkać się z Bogiem, celebrować najważniejsze wydarzenie w dziejach świata – Najświętszą Ofiarę Chrystusa. Dobrze jest, gdy kontynuacją tego spotkania z Bogiem jest spotkanie z braćmi, którzy razem z nami i obok nas uczestniczyli w Eucharystii. Godny pochwały jest zatem spotykany w wielu parafiach zwyczaj, że wierni nie rozchodzą się zaraz do domów, lecz jeszcze przez pewien czas pozostają w pobliżu kościoła, rozmawiają ze sobą, odwiedzają przykościelną kawiarnię, świetlicę czy sklepik, omawiają pewne sprawy z duszpasterzami. Jest to konkretna, naturalna forma „przedłużania” radości Eucharystii, ułatwiająca dobre przeżycie jej następnym razem.

Katecheza 19 stycznia.  Dlaczego przed przyjęciem Komunii Świętej powtarzamy słowa ewangelicznego setnika?

 

Pamiętamy wszyscy ewangeliczną scenę, gdy rzymski setnik prosi Jezusa o uzdrowienie swego sługi; a czując się niegodnym goszczenia Mistrza w swym domu, prosi Go o wypowiedzenie tylko jednego słowa, bo przecież i ono samo wystarczy. Zapewne ten człowiek, który na chwilę tylko pojawia się w Ewangelii, nie spodziewał się, że jego proste, spontaniczne słowa będą aż do końca czasów codziennie wypowiadać miliony chrześcijan na całym świecie: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Istotnie, nie jesteśmy godni przyjmowania Ciała Pańskiego; nawet najświętsi ludzie nie są tego godni. Z głęboką pokorą wyznajemy tę  niegodność, zanim podejdziemy do ołtarza, by jednak mimo wszystko spożyć Ciało Pańskie. Nie jesteśmy godni, ale jesteśmy posłuszni zachęcie Jezusa. To On nalegał by spożywać Jego ciało. Na Nim się opieramy, na Niego się powołujemy, a nie na nasze zasługi, nie na naszą rzekomą bezgrzeszność. Jesteśmy biedni i chorzy, ale właśnie dlatego potrzebujemy lekarza, a Jezus ustanowił Komunię świętą właśnie jako lekarstwo na nasze słabości. Dlatego byłoby bardzo niewłaściwe, gdyby ktoś wzbraniał się przed Komunią świętą ze względu na swoją ogólnie rozumianą grzeszność i niegodność. Przystępu do Ciała Pańskiego wzbrania tylko aktualny grzech ciężki, który powinien być wcześniej odpuszczony w konfesjonale.

Jest wiele różnych form przyjęcia Komunii świętej: na klęcząco, na stojąco (gdy wierni idą w procesji), do ust (jak jest w naszym kraju), na rękę (jak na Zachodzie). Które z nich są lepsze? Wydaje się, że jest coś niezdrowego w olbrzymich emocjach, jakie ta kwestia budzi w naszym Kościele, gdy trafia się okazja publicznej debaty na ten temat. Co prawda mamy prawo bronić naszych poglądów, ale umiejmy również uszanować poglądy innych, a ostatecznie umiejmy oddać głos Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła. A jego opinia jest jasna: są to formy równouprawnione.

katecheza 12 stycznia 2020. Co oznacza gest łamania chleba przed Komunią świętą?

 

Przed rozpoczęciem obrzędu rozdawania Komunii trzykrotnie powtarza się wezwanie „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata...”. W Ewangelii wg św. Jana właśnie w ten sposób Jezusa nazywa Jan Chrzciciel. Obraz baranka – tego miłego, łagodnego zwierzęcia – wywołuje w nas sentymentalne skojarzenia, ale trzeba sobie uświadomić, że było to zwierzę ofiarne, zabijane w dzień Paschy masowo, setkami tysięcy na dziedzińcu świątyni jerozolimskiej. Jezus jako Baranek Boży to ofiara zabita dla nas i za nasze grzechy, krwawo i okrutnie zamęczona na krzyżu wtedy właśnie, gdy strumieniami lała się krew ofiarowanych na Paschę baranków. Eucharystia jest powtórzeniem i uobecnieniem tej świętej ofiary Baranka Bożego, i o tym sobie przypominamy, mówiąc „Baranku Boży...”. Jest to zwłaszcza ważne w dzisiejszych czasach, kiedy to niechętnie mówi się o ofierze, wyrzeczeniu i krzyżu.

Gdy wierni  mówią powyższe słowa, kapłan w tym czasie łamie hostię. Ten gest z jednej strony nawiązuje do ofiarnej śmierci Chrystusa, z drugiej zaś powtarza to, co On sam uczynił na Ostatniej Wieczerzy: łamał i rozdawał chleb uczniom. Robił to zresztą i wcześniej, i później; ten gest tak się zrósł uczniom z Jego postacią, że po nim poznali Go natychmiast przy stole w przydrożnej gospodzie, gdy szli do Emaus, choć wcześniej nie poznali Go po Jego słowach. Dla pierwszych chrześcijan był to gest tak ważny, że Eucharystię  nazywali po prostu „łamaniem chleba”. Oczywiście chleba nie łamie się dla samego łamania, lecz żeby go rozdawać. W tym prostym geście skupił się cały sens życia Jezusa, bo było ono takim właśnie rozdawaniem się. Choć w obrzędach liturgicznych – w odróżnieniu od dzisiejszych mass mediów, filmu i literatury – niewiele razy pada słowo „miłość”, to jednak jest ona tu obecna od początku do końca; przede wszystkim właśnie w owym geście łamania i rozdawania Ciała Pańskiego wszystkim, którzy zechcą je przyjąć. Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego  Jednorodzonego  dał....

Katecheza 29 grudnia 2019. Co wyraża Modlitwa Pańska odmawiana we Mszy Świętej?

 

Modlitwa Pańska odmawiana we Mszy św. doskonale łączy się z innymi częściami liturgii. Możemy wskazać kilka podobieństw:

Po pierwsze, ta modlitwa doskonale harmonizuje się z innymi modlitwami Eucharystii, np. z hymnem „Gloria” i z modlitwą powszechną, gdzie zasadniczo prosimy o to samo, tyle że innymi słowami. Pierwsza z próśb Modlitwy Pańskiej – „święć się imię Twoje” - właściwie streszcza wszystkie inne: prosimy, aby Bóg był – w całym świecie i w nas samych – uznany jako Bóg; gdyby tak się stało, wówczas znikłby grzech, źródło wszelkiego nieszczęścia, i na ziemi zapanowałby raj. W Eucharystii wstępujemy na chwilę do tego świata, gdzie wszystko, co się dzieje, ma właśnie ten cel: uznać i uwielbić Boga. 

Po drugie, prosimy o nasz chleb „powszedni”. Nie trzeba dowodzić, że prośba ta odnosi się do naszych potrzeb materialnych, fizycznych – aż nadto dobrze wiemy, że potrzebujemy do życia pożywienia i innych dóbr materialnych. Ale nie zawsze wiemy, że w tym samym stopniu potrzebujemy i „chleba niebiańskiego”, nadprzyrodzonego, że bez niego nasz duch karleje i usycha tak samo jak ciało bez pokarmu. Ta prośba, w kontekście obrzędu rozdawania Ciała Pańskiego, który rozpocznie się już za chwilę, winna wzbudzać w nas świętą tęsknotę za tym „chlebem niebiańskim”, święte pragnienie przyjęcia go i przyjmowania jak najczęściej.

Po trzecie, prosimy o przebaczenie nam naszych grzechów w tym samym stopniu, w jakim my przebaczamy naszym winowajcom. Każdy, kto kiedykolwiek próbował przebaczyć, wie, jak bardzo jest to trudne, zwłaszcza gdy doznaliśmy jakiejś ciężkiej krzywdy. Ale wymaganie Jezusa jest tu całkowicie jednoznaczne: dopiero przebaczając krzywdzicielom, stajemy się naprawdę Jego uczniami (por. Mt 5,43-48) i dziećmi tego Ojca, który też nam przebaczył wielokrotnie, i to często bardzo poważne przewinienia. Prośba ta łączy się ściśle z następną: o zachowanie nas od złego. Obydwie razem można by wyrazić tak, że prosimy o wprowadzenie nas do świata miłości: świata, gdzie panuje dobro, sprawiedliwość jedność i pokój. Eucharystia tworzy ten właśnie świat.

Kat. 22 grudnia 2019.

Dlaczego obrzędy komunii świętej rozpoczynamy od modlitwy Ojcze nasz?

 

Po uroczystej doksologii kończącej modlitwę eucharystyczną następują obrzędy komunii świętej, które rozpoczynają się od modlitwy „Ojcze nasz”. Dlaczego właśnie ta modlitwa rozpoczyna wspomniane obrzędy? Komunia święta, choć jest rzeczywistością bardzo osobistą – każdy przyjmuje Ciało Pańskie indywidualnie – to jednak jest zarazem aktem na wskroś kościelnym, gdyż wszyscy przyjmują to samo, jedno Ciało Chrystusa, a poprzez Nie i w Nim każdy przyjmujący stanowi jedność z pozostałymi.

Jedność tę wyrażamy modlitwą, której nauczył nas sam Jezus, najczcigodniejszą modlitwą chrześcijańską, w której kierujemy do Ojca słowa sformułowane w pierwszej osobie liczby mnogiej – Ojcze nasz. Nie mówimy Ojcze mój, tylko Ojcze nasz. To właśnie ta modlitwa, którą nauczył Apostołów sam Chrystus, jest modlitwa całego Kościoła. Ma ona sens tylko wypowiadana razem z braćmi (nawet kiedy ktoś odmawia ją samotnie, musi mieć w intencji innych swoich braci w wierze, inaczej wypowiadane słowa będą pustym dźwiękiem bez treści). Cała Eucharystia jest aktem wspólnotowym, a ta wspaniała, choć prosta modlitwa jest jednym z najważniejszych momentów wyrażenia tej wspólnotowości.

15 grudnia Co to jest doksologia na zakończenie modlitwy eucharystycznej i co ona wyraża?

 

Na zakończenie modlitwy eucharystycznej kapłan wypowiada albo wyśpiewuje uroczyste słowa: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie Tobie, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego wszelka cześć  i chwała przez wszystkie wieki wieków”. Zapytajmy się: jakie znaczenie mają te słowa i co one wyrażają?

Podczas ostatniej wieczerzy Jezus tak się modlił: Ojcze, Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania (J 17,4). To Jezusowe wypełnienie powierzonego dzieła, to Jego posłuszeństwo woli Ojca – to najwyższy wyraz kultu Boga. Posłuszeństwo Jezusa posunęło się aż do granic śmierci na krzyżu. Ofiara śmierci krzyżowej jest zatem najwyższym hołdem złożonym Bogu Ojcu.

Ta sama ofiara Jezusa Chrystusa, powierzona w ręce Kościoła, w sakramentalny sposób jest uobecniana w sprawowanej Mszy świętej. Z tego powodu każda Eucharystia jest szczególnym momentem, w którym Bóg zostaje otoczony chwałą na ziemi. Ta prawda w liturgii jest wyrażona w sposób szczególny w przepięknej modlitwie kończącej całą modlitwę eucharystyczną, modlitwie zwanej doksologią. Celebrans, unosząc w górę patenę z Ciałem i kielich z Krwią Chrystusa, wypowiada takie oto słowa: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie Tobie, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków”. Jest to bardzo wymowna chwila, w której zgromadzeni w świątyni, wraz z całym Kościołem, otrzymaną w darze ofiarę Ciała i Krwi Chrystusa jednym aktem składają Bogu Ojcu. Jest to jakby zwieńczenie tego wszystkiego, co się działo dotychczas w liturgicznym obrzędzie.

Trzeba pamiętać, że w darze Ciała i Krwi Chrystusa składanym w tym momencie Bogu jest obecny również dar życia tych, którzy we Mszy świętej uczestniczą. Chleb składany na ołtarzu, a później konsekrowany w Ciało Chrystusa jest przecież znakiem duchowej ofiary z własnego życia, przynoszonej przez poszczególnych ludzi. Tą ofiarą w najgłębszej istocie jest wierność otrzymanemu powołaniu, czyli ostatecznie posłuszeństwo woli Ojca w codziennym życiu i codziennym pełnieniu swoich obowiązków. Ten dar własnego życia, zaofiarowany Bogu Ojcu „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie”, sprawia, że zwykła szara codzienność ludzi uczestniczących we Mszy świętej staje się kultem składanym Bogu na ziemi.

Po zakończonej doksologii, wypowiadanej (lub śpiewanej) przez wszystkich kapłanów koncelebrujących Mszę świętą, zgromadzeni w świątyni odpowiadają: „Amen”. To „amen” ma swoją wymowę: staje się ono podjęciem zobowiązania. Dar własnego życia pośród szarej codzienności będzie kultem składanym Bogu w takim stopniu, w jakim człowiek będzie próbował kształtować swoje codzienne wybory w posłuszeństwie woli Ojca. To prawda, ludzkie posłuszeństwo nie będzie posłuszeństwem doskonałym. Dlatego przynoszony i składany na ołtarzu dar z własnego życia jest ofiarowany „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie” – w jedności z tą jedną jedyną doskonałą ofiarą Nowego Przymierza.

Katecheza 428 - 8 grudnia 2019.

Za Kogo modlimy się w modlitwie eucharystycznej?

            Po aklamacji po przeistoczeniu kolejnym elementem modlitwy eucharystycznej jest modlitwa wstawiennicza. Kiedy na ołtarzu uobecnia się ofiara Jezusa Chrystusa składana za zbawienie świata, mając świadomość swego posłannictwa wobec świata, Kościół prosi Boga o pomoc w różnych intencjach. Wobec różnorodności możliwych tekstów mszalnych nie dziwi, że modlitwa prośby jest formułowana różnie. Zasadniczo jednak można wyróżnić cztery intencje przedstawiane Bogu podczas modlitwy eucharystycznej.

            Pierwszą jest prośba za Kościół. Jest to kolejny moment, który budzi świadomość, że Msza święta jest sprawowana w jedności z całym Kościołem i dlatego uczestnicy Eucharystii powinni w modlitwie otwierać się na potrzeby całej wspólnoty. Szczególnym znakiem jedności Kościoła jest papież, a także w wymiarze diecezji biskup wraz z całym duchowieństwem. Na nich również spoczywa duża odpowiedzialność za sprawy wspólnoty. Dlatego zawsze w eucharystycznej modlitwie prośby wymieniane jest imię obecnego papieża i biskupa. Ponadto Kościół prosi Boga o wzrost w świętości (czyli w miłości) oraz o jedność. Sam fakt prośby zanoszonej do Boga w tych intencjach objawia samoświadomość Kościoła, że jest on rzeczywistością nadprzyrodzoną, że na drodze swego pielgrzymowania przez ziemię potrzebuje nie tylko wysiłku ludzkiego, ale zwłaszcza pomocy Bożej łaski.

            We mszy świętej Kościół modli się nie tylko za tych, którzy żyją w czasie swego pielgrzymowania w świecie. Wspólnota kościoła obejmuje przecież również tych, których czas pielgrzymowania dobiegł końca. Wśród nich są zarówno ci, którzy stoją przed Bogiem „twarzą w twarz”, czyli święci, jak i ci, którzy przeżywają czas swego ostatecznego oczyszczenia. W modlitwie eucharystycznej wspomina się wszystkich świętych (niektórych wymienia się po imieniu), wśród których zawsze szczególne miejsce zajmuje najświętsza Maryja Panna, a także apostołowie i męczennicy. Równocześnie we Mszy świętej zawsze pamięta się o modlitwie za wszystkich zmarłych. Dlatego nie można mówić o istnieniu zmarłych, za których nikt się nie modli i o których „nikt nie pamięta” (sformułowanie często spotykane w tzw. intencjach wypominkowych). Kościół pamięta o wszystkich. To jest druga intencja pośród próśb zanoszonych w eucharystycznej modlitwie wstawienniczej.

            Trzecią prośbę stanowi modlitwa w intencji potrzeb świata, wobec którego Kościół rozpoznaje swoje posłannictwo. Prośba za świat dotyczy zwłaszcza modlitwy o pokój oraz o jedność całego rodzaju ludzkiego.

            I wreszcie czwarta intencja eucharystycznej modlitwy wstawienniczej dotyczy uczestników Mszy świętej. Udział w Eucharystii powinien budzić świadomość wielkiego powołania do świętości oraz do życia wiecznego. Stąd też eucharystyczna modlitwa wstawiennicza, oprócz przedstawienia próśb niesionych w sercach wiernych obecnych w świątyni, staje się wielkim wołaniem o Bożą pomoc w pielgrzymowaniu drogami świętości, aby wszyscy mieli „udział w życiu wiecznym”. 

 

Katecheza 1 grudnia Jakie treści wyrażamy poprzez aklamację po przeistoczeniu?

 

 

 

Po przeistoczeniu chleba i wina następuje aklamacja, która ma aż cztery formy. Sama nazwa „aklamacja” pochodzi od słowa łacińskiego i oznacza wołanie, uroczyste obwieszczanie. Warto zaznaczyć, że już sama nazwa wskazuje na sposób, w jaki wierni zgromadzeni w świątyni powinni obwieszczać jej słowa: powinien to być radosny okrzyk ogłaszający coś bardzo ważnego. Obecny Mszał rzymski przewiduje cztery możliwe formuły wezwania kapłana oraz cztery możliwe odpowiedzi uczestników liturgii. Nawet jeśli w zewnętrznej formie różnią się one między sobą, to jednak w zasadniczej treści są do siebie bardzo zbliżone. Najczęściej kapłan zwraca się do uczestników liturgii słowami: Oto wielka tajemnica wiary. Lud Boży odpowiada wówczas: Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.  Jaka jest treść tych słów? Co one tak naprawdę oznaczają?

 

Znamienne jest przede wszystkim to, że uczestnicy Mszy świętej na wezwanie kapłana nie odpowiadają „wierzymy”, ale mówią: „głosimy”. W ten sposób potwierdzają, że w sakramentalnym obrzędzie stanęli pod krzyżem i nad pustym grobem, że stali się świadkami śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Msza św. nie jest jakimiś wspomnieniem dawnego wydarzenia. Nie jest rocznicą śmierci Chrystusa na Golgocie, ale jest uobecnieniem w sposób mistyczny tego co tam się dokonało. W czasie każdej Eucharystii mamy dostęp do tego wydarzenia, a nie tylko jakieś jego wspomnienie. A jako świadkowie, nie możemy przyjąć innej postawy niż postawa głoszenia i opowiadania tego, cośmy „zobaczyli” oczyma wiary. Co więcej, już sam nasz udział we Mszy świętej, samo sprawowanie liturgii staje się „głoszeniem”.

 

Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że wypowiadana przez wiernych aklamacja, oprócz wyznania wiary w wydarzenie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, wyraża także postawę oczekiwania na Jego powtórne przyjście w chwale u kresu dziejów. Jest to podstawowa konsekwencja faktu zmartwychwstania. Jest to zarazem bardzo istotny wymiar życia każdego wierzącego. Właśnie dlatego, że Chrystus zmartwychwstał, chrześcijanie wszystkich wieków nie mogą zamknąć perspektywy swojego życia wyłącznie w granicach tej ziemi. Zmartwychwstanie otwiera bowiem wizję życia wiecznego. Prawda o powołaniu człowieka do wieczności zostanie w pełni ujawniona wobec świata u końca czasów w dniu Paruzji, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię. Dlatego chrześcijanie, podejmując zadania wynikające ze swojego powołania, trwają w oczekiwaniu na ten dzień. Jeżeli ktoś rzeczywiście na serio w liturgii eucharystycznej stanął wobec wydarzenia zmartwychwstania, to już nie będzie mógł swojego życia przeżywać inaczej, jak mając przed sobą nadzieję i perspektywę wieczności. Dlatego będzie trwał w oczekiwaniu na ten dzień ostatecznego spełnienia.

 

katecheza 17 listopada 2019 r. JAKIE ZNACZENIE MA OŁTARZ?

 

Ołtarz stanowi centrum świątyni. Wokół niego gromadzi się Lud Boży podczas sprawowania Eucharystii. To na nim, pod sakramentalnymi znakami, uobecnia się ofiara krzyżowa, w której Jezus wydał się dla naszego odkupienia.

Ołtarz chrześcijański jest symbolem samego Chrystusa, obecnego pośród swoich wiernych zarówno jako „ofiara złożona dla naszego pojednania”, jak i „niebieski pokarm, który nam się udziela”. Kościół Rzymski modli się w  Pierwszej Modlitwie Eucharystycznej takimi słowami: „Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, niech Twój święty Anioł zaniesie tę ofiarę na ołtarz w niebie, przed oblicze Boskiego majestatu Twego, abyśmy przyjmując z tego ołtarza Najświętsze Ciało i Krew Twojego Syna, otrzymali obfite błogosławieństwo i łaskę”. Według przepisów liturgicznych ołtarz powinien być z kamienia, ponieważ kamienna płyta ołtarza, czyli tzw. mensa, nawiązuje do Chrystusa jako „kamienia węgielnego oraz do Chrystusa jako skały, z której Mojżesz wyprowadził wodę na pustyni. Dlatego postuluje się, aby w każdym kościele znajdował się „ołtarz stały, jasno i trwale wskazujący na Jezusa Chrystusa, który jest żywym kamieniem”.

W niektórych liturgiach wschodnich ołtarz jest symbolem grobu, oznacza, że Chrystus naprawdę umarł i zmartwychwstał. Biały obrus na ołtarzu symbolizuje „płótno, w które zostało owinięte ciało Jezusa”, natomiast wyryte na niektórych ołtarzach krzyże w liczbie pięciu „odpowiadają pięciu ranom Zbawiciela jako pięciu źródłom Jego zbawczej krwi”.

katecheza 10 listopada 2019 r.          

Jakie znaczenie mają dary ofiarne?

 

            Pięknym momentem w liturgii Eucharystycznej jest przygotowanie darów ofiarnych. Są nimi: chleb, wino i woda. Przygotowuje się chleb pszenny niekwaszony, czyli przaśny. Pan Jezus podczas ostatniej wieczerzy używał właśnie taki rodzaj chleba. Wino gronowe używane do Mszy św. nie powinno zawierać żadnych dodatków sztucznych. Powinno być pozyskane na drodze naturalnej fermentacji.  Jeśli Msza św. ma charakter uroczysty dary ofiarne, czyli chleb, wino i woda są przynoszone do ołtarza w procesji. W tym momencie wierni zgromadzeni na liturgii przygotowują się do złożenia siebie samych w darze Bogu. Jakie zatem powinniśmy przygotować dary ofiarne?

            Rozróżniamy dwa rodzaje darów: duchowe i materialne. Dary duchowe to: modlitwy, walka z pokusami, wszystkie nawet najmniejsze dobre uczynki, trudności, kłopoty, cierpienia, choroby, intencje z którymi przychodzimy na Eucharystię. Dary materialne to troska o potrzeby wspólnoty Kościoła i dbanie o budynek świątyni. Jest on własnością wiernych danej parafii, a nie księdza, który jest tylko jego administratorem. Obowiązek troski o budynki kościelne należy do wiernych danej parafii. Drugi wymiar troski materialnej o Kościół dotyczy wspólnoty wiernych. Jesteśmy rodziną, a w rodzinie miłość nakazuje nam zatroszczyć się o potrzebujących, gorzej sytuowanych, zaniedbanych. Na początku chrześcijaństwa ludzie przynosili różne dary: chleb, mleko, sery, owce, ubrania, także pieniądze, które Apostołowie rozdzielali potrzebującym. Dziś forma troski o wspólnotę Kościoła zamieniona została na dobrowolną ofiarę pieniężną, znana jako taca, albo składka.

            Musimy pamiętać, że dary które składamy są aktem kultu Chrystusa w biednych, w Kościele. Gdy składam ofiarę pieniężną to jest to gest miłości wobec Chrystusa, który mieszka w biednych.

Katecheza 27 października Jakie znaczenie ma liturgia eucharystyczna we Mszy Świętej?

 

Liturgia eucharystyczna wraz z ucztą eucharystyczną wywodzi się z samego Wieczernika. Podkreśla to bardzo wyraźnie Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego w słowach: "Chrystus ustanowił w czasie Ostatniej Wieczerzy ofiarę i ucztę paschalną, przez którą staje się ciągle obecna w Kościele ofia­ra krzyża, gdy kapłan, przedstawiający Chrystusa Pana, spełnia to, co sam Pan uczynił i polecił spełniać uczniom na swoją pamiątkę" (OWMR 48). Stąd układ liturgii eucharystycznej jest rozwinięciem obrzędowym gestów i słów Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy. Zanim przyjrzymy się poszczególnym gestom liturgicznym w tej części Mszy Świętej zapytajmy się jakie znaczenie mają dary ofiarne, nazywane materią Mszy Świętej?

Są nimi chleb pszenny i wino z małą domieszką wody, zgodnie ze starochrześcijań­skim zwyczajem, wziętym z życia codziennego. Na Zachodzie od VIII wieku zaczęto konsekrować wyłącznie chleb niekwaszony, naśladując Ostatnią Wieczerzę. U Greków zachował się zwyczaj konsekrowania chleba kwaszonego. W dawnych czasach chleb miał formę spłaszczoną i okrągłą. Taki chleb łatwo można było łamać przed Komunii świętą. Od XII wieku znane są już w całym Koś­ciele komunikanty bardzo małych rozmiarów. Na hostiach pojawił się wytłoczony wizerunek Chrystusa, a później coraz inne postacie i sym­bole. W średniowieczu wypiekanie chlebów ofiarnych odbywało się bar­dzo uroczyście. Podczas wypiekania hostii i komunikantów, kapłani oraz diakoni, zwłaszcza w klasztorach, ubrani w humerały i alby, śpiewali psalmy.

Chleb i wino, jako powszechne artykuły spożywcze wyobrażają sa­mego ofiarodawcę, który wiele starań i pracy musiał podjąć, aby je wyprodukować. Są one także symbolem Chrystusa. Nazywał siebie chle­bem, który z nieba zstąpił (J 6,51), winnym szczepem łączącym wiele gałązek (J 15,1), który jako Głowa Mistycznego Ciała, jednoczy liczne członki Kościoła w jedno. Tę jedność symbolizuje przede wszystkim chleb, który powstał z wielu ziaren pszennych jako jedna całość oraz wino pochodzące z wielu winogron.

Katecheza 20 października: Jakie znaczenie ma modlitwa wiernych?

Modlitwa powszechna kończy liturgię słowa Bożego. Jej historyczne istnienie potwierdzają pisarze wczesnochrześcijańscy: Klemens Rzymski (I w.), Tertulian (II-III w.), Cyprian (II-III w). W VI wieku papież Grzegorz Wielki zniósł modlitwę wiernych w liturgii. Jej brak we mszy świętej trwał około tysiąc czterysta lat. W ciągu tego długiego czasu lud dawał upust potrzebie wspólnej modlitwy w różnych intencjach bądź po kazaniu, bądź też po Mszy świętej lub w "wypominkach". Od czasu Soboru Watykańskiego II modlitwy te otrzymały swoje dawne i właściwe miejsce. Przywrócona modlitwa powszechna uczy nas, że trzeba wyjść z kręgu własnych próśb i włączyć się w modlitwę błagalną całego ludu. Przyczynia się ona, między innymi, do pogłębienia świadomości o wspólnotowym czyli społecznym charakterze liturgii.

Gdy lud zanosi do Boga błagania za wszystkich ludzi, wtedy wypełnia funkcję swojego kapłaństwa powszechnego. Od chwili przyjęcia chrztu świętego, człowiek bowiem należy do ludu kapłańskiego. Stąd też wypada, aby ta modlitwa była z zasady w Mszach z ludem, by zanoszono wtedy błagania za Kościół święty, za tych, którzy nami rządzą, za tych, którzy są w różnych potrzebach, za wszystkich ludzi i za zbawienie całego świata (l Tm 2, 1-2; Tes 5,25n; KL 53).

Z reguły zanosi się prośby do Boga w następującej kolejności:

  • w potrzebach Kościoła powszechnego
  • za władzę państwową i o zbawienie całego świata
  • za tych, którzy znajdują się w trudnościach życiowych
  • za wspólnotę miejscową

Podczas niektórych obchodów o charakterze specjalnym, jak na przykład bierzmowanie, małżeństwo, czy pogrzeb, wtedy porządek intencji może w większym stopniu uwzględnić te szczególne okazje (OWMR 46).

Do kapłana przewodniczącego liturgii należy kierowanie modlitwą powszechną. On rozpoczyna ją wezwaniem wszystkich obecnych do wspólnego błagania i po skończonych wezwaniach odmawia modlitwę końcową. Poszczególne wezwania błagalne należą do diakona lub kantora, względnie do kogoś. Całe zgromadzenie liturgiczne wyraża swoje błaganie wspólną aklamacją: "Wysłuchaj nas, Panie".

Katecheza 13 października 2019 roku

Dlaczego w niedzielę i uroczystości odmawia się Credo?

 

Wyznanie wiary (Credo) pierwotnie stosowane było przy obrzędach sakramentu chrztu. Każdy dorosły kandydat do tego sakramentu musiał je opanować na pamięć i odrecytować indywidualnie (stąd liczba pojedyncza: "Wierzę..."). Wyznanie wiary we Mszy świętej dokumentuje wewnętrzny związek chrztu z Eucharystią. Jest przypomnieniem przyjętego sakramentu chrztu i równocześnie jego odnowieniem. Na Wschodzie do liturgii mszalnej wyznanie wiary weszło w V wieku w Antiochii, później w Konstantynopolu i innych Kościołach. W Rzymie Credo wprowadzono do Mszy świętej dopiero w 1014 roku na życzenie cesarza Henryka II Pobożnego. Życzył sobie mianowicie, aby w czasie jego Mszy koronacyjnej w Rzymie, było Credo. Od tego czasu pozostało w liturgii rzymskiej na stałe.

Credo mszalne nosi nazwę Symbolu nicejsko-konstantynopolitańskiego, ponieważ zawiera sformułowania ustalone na Soborze w Nicei (325 r.) i ponownie zatwierdzone na Soborze w Konstantynopolu (381 r.).

Dziś obowiązują następujące przepisy: „Podczas Mszy św. symbol, czyli wyznanie wiary, zmierza ku temu, by lud wyraził zgodę i dał odpowiedź na słowo Boże, które usłyszał w czytaniach i za pośrednictwem homilii, oraz by uświadomił sobie zasadnicze prawdy wiary, zanim rozpocznie sprawowanie Eucharystii. Wyznanie wiary powinien odmawiać kapłan wspólnie z ludem w niedziele i uroczystości; można je odmawiać także podczas obchodów mających szczególny i bardziej uroczysty charakter”.

Czym się różni homilia od kazania?

 

            Często w terminologii kościelnej słyszymy słowa używane zamiennie: homilia i kazanie. Postawmy sobie pytanie czy to są synonimy czy te słowa się jednak czymś różnią? Najpierw słowo homilia – to rodzaj głoszenia, którego treścią jest wyjaśnienie przypadających na dany dzień w liturgii czytań z Pisma Świętego. Homilię podczas Mszy św. może głosić biskup, prezbiter lub diakon. Powinna ona ukazać aktualność słowa Bożego i umacniać wiarę słuchających. Jako żywe słowo powinna płynąć z serca głoszącego i poruszać serca słuchaczy nie tyle emocjonalnie, co egzystencjalnie – dobra homilia to taka, która prowadzi do nawrócenia.

            Kazanie różni się od homilii treścią – może dotyczyć różnych okoliczności życia (kazanie pogrzebowe, ślubne, jubileuszowe), prawd wiary lub tłumaczyć fragmenty obrzędów liturgicznych. Głoszenie homilii obowiązuje w niedziele i święta nakazane, a zalecane jest w dni powszednie, aby Słowo Boże mogło być lepiej zrozumiane i przyswojone. Po homilii powinno się zachować przez chwilę milczenie, które pozwala na osobistą refleksję nad usłyszanym słowem. W Mszach św. z udziałem dzieci stosuje się homilie dialogowane w celu pobudzenia uwagi i zaangażowania słuchaczy. Ponieważ Chrystus jest obecny nie tylko w sakramentach, ale także w słowie Bożym, Sobór Watykański II zachęca do głoszenia homilii zawsze wtedy, kiedy udzielane są sakramenty.

Dlaczego Ewangelię słuchamy na stojąco?

 

 

            Ewangelia czytana jest od dawna w specjalnej oprawie obrzędowej: od IV wieku jej czytanie zarezerwowane jest dla diakona lub kapłana; od IX wieku diakon przed jej czytaniem otrzymuje specjalne błogosławieństwo; kapłan natomiast odmawia modlitwę przygotowawczą; księgę Ewangelii zanosi się do ambony procesjonalnie z zapalonymi świecami i kadzielnicą (od V-VII w.); w średniowieczu w procesji tej niesiono również krzyż i sztandary. Diakon albo kapłan rozpoczyna czytanie Ewangelii od znaku krzyża kreślonego na księdze i na sobie, następnie okadza księgę przed czytaniem; wierni recytują lub śpiewają aklamację: "Chwała Tobie Panie" na początku, i "Chwała Tobie Chryste" po czytaniu. Podczas gdy innych czytań biblijnych słucha się w pozycji siedzącej, to w czasie czytania Ewangelii tradycja każe stać. Postawa stojąca oznacza szacunek dla Ewangelii oraz gotowość do kierowania się wżyciu jej zasadami; po czytaniu Ewangelii diakon lub kapłan mówi po cichu: "Niech słowa Ewangelii zgładzą nasze grzechy"

Kat. 21 września 2019 r.     Jakie znaczenie ma psalm responsoryjny?

 

Po pierwszy czytaniu następuje tak zwany psalm responsoryjny. Warto zaznaczyć, że już w starożytności śpiewano psalmy między czytaniami. Wspominają o tym często św. Augustyn (IV-V w.) i św. Leon Wielki papież(V w.). Po pierwszym czytaniu śpiewano cały psalm z powtarzaną antyfoną, zwaną responsorium, stąd nazwa psalmus responsorius. Z biegiem czasu melodia psalmu responsoryjnego rozwinęła się w formę bardziej rozbudowaną (ozdobną), wskutek czego doszło do skrócenia tekstu i do wyłączenia ludu od śpiewu na rzecz wyszkolonych śpiewaków. W IX w. przyjęła się nazwa graduale (od gradus - stopień), ponieważ solista śpiewał go stojąc na stopniu, czyli na podwyższeniu, na którym stała ambona.

Ostatnia reforma liturgiczna Soboru Watykańskiego II wróciła do starej nazwy "psalm responsoryjny". Składa się ten śpiew z psalmu przeplatanego refrenem. Według przepisów liturgicznych powinien on być wykonany z ambony, z tego samego miejsca, gdzie wcześniej proklamowane było słowo Boże. Należy przypomnieć, że śpiew ten powinien być wykonany przez jedną osobę. Stąd nie powinno się śpiewać go na głosy. Refren psalmu powtarzają wszyscy obecni na liturgii.

Tekst pierwszego czytania biblijnego i psalm po nim następujący z refrenem tak są ułożone, że tworzą jedną całość treściową. W Lekcjonarzu każde pierwsze czytanie mszalne ma swój psalm responsoryjny. Jest on modlitwą refleksyjną nad przeczytanym tekstem. Wierni słuchający zwrotek psalmu powinni medytować usłyszane słowo Boże a śpiew refrenu jest odpowiedzią na to co Bóg mówił do swojego ludu w usłyszanym słowie Bożym.

Kat. 15 września 2019.        W jaki sposób dobierane są czytania mszalne?

 

Na poszczególne dni roku liturgicznego zostały wyznaczone konkretne czytania mszalne, których nie wolno bez ważnych przyczyn zmieniać. We wszystkie niedziele i uroczystości w trakcie Mszy św. są czytane trzy czytania: pierwsze ze Starego Testamentu, drugie z listów Apostolskich lub Apokalipsy, trzecie z Ewangelii. Aby udostępnić wiernym słowo Boże w szerszym zakresie, wprowadzono trzyletni cykl czytań biblijnych na niedziele i uroczystości i oznaczono je literami: A, B, C. Przy doborze czytań biblijnych kierowano się tradycyjnymi zasadami:

1.      zasadą czytań dobieranych tematycznie

2.      zasadą czytania ciągłego wybranej księgi świętej

Pierwszą zasadę stosowano przy dobieraniu czytań na okres adwentowy, wielkopostny i wielkanocny. Na niedziele zwykłe w ciągu roku zastosowano drugą zasadę. Czytana jest wybrana księga święta lecz pomija się w niej niektóre partie, kierując się względami duszpasterskimi. Chodzi o teksty, które są trudne i wymagają specjalistycznych studiów, by je właściwie rozumieć. Czytanie ciągłe zastosowano przy drugim czytaniu oraz przy Ewangelii. Czytanie pierwsze ze Starego Testamentu tak jest dobrane, aby harmonizowało z Ewangelią. Chodzi o uniknięcie zbyt wielkiej rozbieżności tematycznej oraz o podkreślenie jedności obu Testamentów. W niedziele czyta się Ewangelię w zależności od cyklu:

niedziele cyklu A - wg św. Mateusza

niedziele cyklu B - wg św. Marka

niedziele cyklu C - wg św. Łukasza

Ewangelię wg św. Jana zarezerwowano na ostatnie tygodnie Wielkiego Postu i na cały okres Wielkanocny. Dzieje Apostolskie czyta się w okresie wielkanocnym jako czytanie pierwsze.

Święta

Środa, XXVI Tydzień zwykły
Rok A, II
Wspomnienie św. Hieronima, prezb. i dr Kościoła

Wyszukiwanie

Blok reklamowy

Licznik

Liczba wyświetleń:
1165408